Piłkarze oraz kibice Legii Warszawa zapewne takiego początku sezonu LOTTO Ekstraklasy sobie nie wyobrażali. Stołeczny klub przegrał z beniaminkiem – Górnikiem Zabrze. Po meczu głos zabrał szkoleniowiec przegranej drużyny – Jacek Magiera.

Legia Warszawa nie będzie najlepiej wspominać inauguracji nowej kampanii. Popularni “Wojskowi” bez werwy zagrali w Zabrzu i przegrali z miejscowym Górnikiem 1:3. Na pomeczowej konferencji prasowej trener warszawiaków, Jacek Magiera, wprost przyznał, iż jego piłkarze nie zasłużyli na zwycięstwo.

– Uważam, że wygrała drużyna lepsza. Górnik zasłużenie pokonał Legię. Popełniliśmy za dużo błędów w obronie, straciliśmy gola po kontrze, po stałym fragmencie gry, co nie powinno się zdarzyć. Zbyt radośnie zagraliśmy w defensywie. Dziś nie zawalił meczu jeden zawodnik, tylko cała drużyna. Zdobyliśmy gola na osłodę, ale mamy materiał, który przyda nam się, żeby grać dużo lepiej. Dziękujemy Górnikowi za tę lekcję. Rywal był drużyną bardzo zdeterminowaną. My musimy pracować dalej, mamy swoje cele i wyzwania do realizacji.

Magiera wypowiedział się także na temat stanu zdrowia Arkadiusza Malarza, który boisko opuścił w karetce:

– Arkadiusz Malarz odzyskał przytomność. Funkcjonuje na tyle dobrze, że odpowiada świadomie na pytania. Jeżeli będzie trzeba zostanie w Zabrzu na obserwacji, a jeżeli będzie mógł wrócić autokarem z drużyną do Warszawy, to wróci. Mam nadzieję, że jego absencja potrwa krótko, na pewno całe zdarzenie było przypadkowe.

Sobotnie spotkanie skomentował również Marek Kasprzyk, który pod nieobecność na ławce trenerskiej Marcina Brosza, kierował zabrzańskim zespołem:

– Nie ma co ukrywać, że jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego wyniku, ale też zdajemy sobie sprawę, że przed nami naprawdę bardzo dużo pracy. Prawdę powiedziawszy wolałbym dzisiaj pełnić swoją normalną rolę (asystenta). Miejsce trenera nie jest na trybunach, ale na ławce. On dodaje swoją obecnością pewności siebie drużynie i może szybko skorygować sytuację. Jedno co na pewno dziś się dla mnie zmieniło, to straciłem w czasie meczu głos. Najtrudniejszym momentem w trakcie spotkania była kontuzja Michała Koja, kiedy trzeba było zareagować. Zawodnik zszedł z boiska, nie było jeszcze na nim zmiennika i straciliśmy wtedy bramkę.