Igor Angulo

Górnik Zabrze po świetnym spotkaniu ograł mistrzów Polski. Świetnie w zespole beniaminka zaprezentował się Angulo, a honorową bramkę dla Legii zdobył debiutujący Sadiku.

Trener Magiera zaskoczył wiele osób jedenastką, jaką desygnował na to spotkanie. Na ławce rezerwowych usiedli między innymi Krzysztof Mączyński i Armando Sadiku, a w wyjściowym składzie znalazło się miejsce dla Mateusza Szwocha. W zespole gospodarzy nieoczekiwanie od pierwszej minuty na murawę wyszedł były gracz Legii, Mateusz Wieteska, natomiast na lewej stronie defensywy znalazł się awizowany do gry jako stoper Michał Koj.

Od pierwszych minut widać było, że beniaminek podchodzi do starcia z mistrzami Polski bez kompleksów. Podopieczni Marcina Brosza skupili się na atakowaniu rywali wysokim, agresywnym pressingiem, co znacznie utrudniało Legii rozgrywanie piłki.

Dobra gra przyniosła Górnikowi wymierne efekty. W 17. minucie Kurzawa wykonywał rzut rożny, Hlousek odpuścił krycie Wieteski, a zgraną piłkę do siatki wpakował Dani Suarez, środkowy obrońca Górnika. Bramka dla gospodarzy nie zmieniła obrazu gry, sytuacje strzeleckie tworzyli sobie gospodarze, a gracze Jacka Magiery nie potrafili oddać celnego uderzenia. Sześć minut po bramce Suareza faulowany w polu karnym rywali był Hamalainen, ale w tej sytuacji arbiter słusznie odgwizdał pozycję spaloną.

W końcówce pierwszej połowy do głosu w końcu doszli legioniści. Motorem napędowym gości był Guilherme. Brazylijczyk dwukrotnie starał się zaskoczyć Loskę, ale jego uderzeniom oddawanym z trudnych pozycji brakowało dokładności. Górnik starał się szybko odpowiedzieć na składne akcje Legii, ale strzał Kądziora z szesnastu metrów nie mógł zaskoczyć Arkadiusza Malarza.

Gdy wydawało się, że Legia jest coraz bliższa wyrównania, gospodarze przeprowadzili zabójczy kontratak. Wolsztyński zagrał fenomenalną piłkę piętą, a Angulo wyprzedził obrońców Legii i po przebiegnięciu całej połowy skierował piłkę do siatki. Strata drugiej bramki nie była jedyną złą wiadomością dla “Wojskowych”. W przypadkowym starciu ucierpiał Malarz, a na boisku zameldować musiał się Radosław Cierzniak.

Debiutant na ratunek?

Jacek Magiera widząc, że jego zespołowi gra zupełnie się nie układa, zdecydował się na przeprowadzenie zmiany w przerwie spotkania. Na drugą połowę nie wyszedł już Michał Kopczyński, a zastąpił go debiutujący w Ekstraklasie Armando Sadiku.

W 52. minucie Legia stworzyła sobie wyśmienitą okazję do zdobycia kontaktowej bramki. Z prawej strony dokładną centrę posłał Guilherme, a Hamalainen nie potrafił z bliskiej odległości skierować głową piłki do bramki.

Piłkarskie porzekadło znowu się sprawdziło i niewykorzystana okazja Legii zemściła się na mistrzach Polski. W 65. minucie Angulo po raz kolejny urwał się defensorom gości, a w sytuacji sam na sam z bramkarzem tym razem pokonał Cierzniaka.

Cztery minuty później dobrą akcję przeprowadził Nagy. Węgier minął dwóch rywali, po czym wyłożył idealną piłkę do Hamalainena. Fin po raz kolejny tego dnia pokazał, że jest daleki od optymalnej dyspozycji i fatalnie zmarnował świetną okazję, robiąc przy okazji z Loski bohatera.

Z dobrej strony pokazał się natomiast Sadiku. Dziesięć minut przed końcem spotkania Moulin zagrał dokładną piłkę w pole karne, Nagy zdecydował się na zgranie klatką piersiową, a Albańczyk mocnym strzałem w okienko bramki  pokonał golkipera Górnika. To była jednak tylko trafienie na otarcie łez i Górnik na inaugurację ligi zdemolował mistrzów Polski!

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 3:1 (1:0)

1:0 Dani Suarez 17′

2:0 Angulo 43′

3:0 Angulo 65′

3:1 Sadiku 80′