Liga Mistrzów – show w Turynie na remis

0

To był bardzo dobry powrót Ligi Mistrzów do naszych domów. Dzisiejszy wieczór przypomniał nam na co czekaliśmy przez te kilka miesięcy. W Turynie zobaczyliśmy piękne show, w którym nie zabrakło walki, bramek i przede wszystkim emocji.

Bukmacherzy większe szanse na zwycięstwo dawali Juventusowi. Zakłady bukmacherskie Fortuna za wygraną gospodarzy płaciły po kursie 2,33, gdy ten na gości wynosił 3,75. Remis wyceniono za to na 3,03.

Długo wyczekiwana Liga Mistrzów przywitała nas w najlepszy możliwy sposób. Bramką. W meczu na Allianz Stadium czekaliśmy na nią niespełna dwie minuty. Miralem Pjanic podszedł do rzutu wolego i miękko dośrodkował w pole karne, gdzie Gonzalo Higuain zgubił krycie i w dość trudniej sytuacji wykazał się niezłą techniką wbijając piłkę do siatki.

W 9. minucie mieliśmy już 2:0. Ben Davies faulował Federico Bernardeschiego, a sędzia słusznie odgwizdał rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł strzelec pierwszej bramki. Hugo Lloris był bliski sięgnięcia piłki, ale nie dał rady. Argentyńczyk znowu okazał się lepszy. Koguty dostały dwa szybkie ciosy i patrząc na grę Juventusu zaczęliśmy się spodziewać szybkiego nokautu.

Jednak ekipa ze stolicy Piemontu niespodziewanie oddała inicjatywę gościom. Londyńczycy mieli coraz większą przewagę, a w 25. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Harry Kane. Jednak główkę Anglika z kilku metrów wybronił Gianluigi Buffon. Kapitalnym wrzuceniem piłki przy tym strzale popisał się Christian Eriksen. Odpowiedź turyńczyków nadeszła pięć minut później. Juventus wyszedł z kontrą, ale strzał Higuaina minął zaledwie słupek bramki.

Przewaga gości zaowocowała golem w 35. minucie. Tottenham wszedł do gospodarzy wysokim pressingiem i odebrał im piłkę. Ta trafiła do Dele Alliego, który posłał prostopadłe podanie do Harry’ego Kane’a. Ten wyszedł sam na sam z Buffonem, minął Włocha i wpakował piłkę do pustej bramki.

Całe wysiłki gości zniweczyć mógł Serge Aurier. Iworyjczyk przegrał biegowy pojedynek z Douglasem Costą i faulował skrzydłowego Juventusu w polu karnym. Przed szansą na skompletowanie hattricka stanął Higuain. Napastnik Starej Damy wybrał tym razem wariant siłowy i kropnął tyle ile fabryka dała. Futbolówka nie zatrzepotała jednak w siatce, a głośno odbiła się od poprzeczki. Chwilę potem arbiter zaprosił drużyny na przerwę, a my nie mogliśmy doczekać się kontynuacji tego show.

Początek drugiej połowy, to dalej walka na każdym metrze boiska. Juventus otrząsnął się po dominacji Tottenhamu w pierwszych czterdziestu pięciu minutach. W ich grze było widać, że wrócili na boisko z zamiarem powiększenia przewagi. Francuski bramkarz gości jednak był na posterunku. Lloris w 58. minucie wybronił groźny strzał Bernardeschiego, a chwilę później poradził sobie z główką Mario Mandzukica. Tak samo jak na początku meczu, tak i teraz Stara Dama przycisnęła londyńczyków do ściany. Jednak Tottenham znowu potrafił wyjść spod opresji i w 72. minucie strzelił wyrównującą bramkę. Do wykonania rzutu wolnego podszedł Christian Eriksen. Duńczyk posłał płaski strzał pod wyskakującym murem, Buffon nie zdążył zareagować na czas i piłka wpadła obok lewego słupka.

Mecz – naturalną drogą – trochę nam siadł. Zawodnicy mieli prawo odczuć wysokie tempo pojedynku, a w ostatnich dziesięciu minutach czuć było, że jedna i druga drużyna nie chcę przede wszystkim stracić trzeciego gola. Zaczęła się chłodna kalkulacja. Do końca nie zobaczyliśmy już żadnej bramki, ale nie zmienia to faktu, że dzisiejszy mecz zaspokoił naszą potrzebę futbolu na najwyższym możliwym poziomie.


Zarejestruj konto na LVbet za pośrednictwem Gol.pl!

baner-lvbet-gol-728x90

Poprzedni artykuł#AleTypiara – FC Porto vs Liverpool
Następny artykułLiga Mistrzów – Manchester City bezlitosny dla Basel