
W środę w grupie G Ligi Mistrzów swój mecz o życie rozgrywała ekipa AS Monaco. Porażka Kamila Glika i spółki kończyła ich nadzieje na awans do fazy pucharowej rozgrywek. W drugim spotkaniu Porto podejmowało RB Lipsk.
Mecz w Stambule ze względu na różnicę czasową rozgrywany był o godzinie 18. naszego czasu. W wyjściowym składzie drużyny z księstwa nie mogło oczywiście zabraknąć Kamila Glika.
Od początku meczu było widać jak ważne jest to spotkanie, jaka jest jego stawka. Na murawie trwała zażarta walka. Gdy wydawało się, że pierwsza odsłona gry zakończy się bezbramkowo, Monaco objęło prowadzenie. Rony Lopes popisał się bardzo ładnym strzałem zza pola karnego. Było to pierwsze w karierze trafienie tego 21-letniego pomocnika w Lidze Mistrzów.
https://twitter.com/MaykHurricane/status/925784545449869312
Na drugą połowę Besiktas wyszedł bardzo zmotywowany. Turcy chcieli jak najszybciej odrobić straty. Udało im się to dość szybko. W 53. minucie Jorge jak junior dał się nabrać na prosty zwód Ricardo Quaresmy i sfaulował Portugalczyka w obrębie szesnastki. Prowadzący zawody Paolo Tagliavento nie miał najmniejszych wątpliwości i wskazał na “wapno”. Jedenastkę na gola pewnym, mocnym strzałem zamienił Cenk Tosun.
Mimo szans z obu stron więcej bramek już nie zobaczyliśmy. Remis zdecydowanie bardziej satysfakcjonuje ekipę Besiktasu. Monaco jest w bardzo trudnej sytuacji, ale wciąż z szansami na awans do fazy pucharowej. Turcy natomiast są w niej jedną nogą. Wydaje się, że tylko kataklizm może im przeszkodzić.
Besiktas – AS Monaco 1:1 (0:1)
0:1 Rony Lopes 45'+ 1
1:1 Tosun 54′ rzut karny
W drugim pojedynku Porto podejmowało RB Lipsk. Dla ekipy z Portugalii miał być to rewanż za porażkę sprzed dwóch tygodni w Niemczech. Wówczas to przedstawiciele Bundesligi okazali się lepsi, wygrywając 3:2.
Pierwsza odsłona należała do gospodarzy, którzy już w 14. minucie objęli prowadzenie. Strzelcem gola – kapitan gospodarzy, Hector Herrera.
https://twitter.com/ENTER_ENIGMA/status/925825137466683392
Do przerwy w Porto 1:0. Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli Niemcy. Piłkarze Lipska zaczęli kontrolować wydarzenia na boisku, stwarzając coraz większe zagrożenie pod bramką Jose Sa. W 61. minucie był już remis. Timo Werner otrzymał doskonałe prostopadłe podanie od Marcela Sabitzera i świetnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
https://twitter.com/santragoal/status/925829348925628416
Strata bramki podziałała mobilizująco na zespół prowadzony przez Serio Conceicao. Porto nie kazało długo czekać na wyrównanie swoim fanom. W 61. minucie gospodarze znów prowadzili. Wrzutka w pole karne, a tam piłka trafiła w głowę przewracającego się już Danilo Pereirę. Trzeba przyznać, że była to dość szczęśliwa bramka.
Po zdobyciu gola, Porto kontrolowało przebieg wydarzeń na boisku. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się minimalną wygraną gospodarzy, Vincent Aboubakar świetnym podaniem uruchomił Maximiliano Pereirę, a ten podciągnął kilkadziesiąt metrów z piłką i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi Lipska.
https://twitter.com/EverySport100/status/925840591145009152
Porto – RB Lipsk 3:1 (1:0)
1:0 Herrera 13′
1:1 Werner 48′
2:1 Danilo Pereira 61′
3:1 Maximiliano Pereira 90'+ 3





