
Igor Lewczuk w przedsezonowych przygotowaniach nie wywalczył sobie miejsca w pierwszym składzie Bordeaux. Obrońca premierowe minuty w nowej kampanii zanotował dopiero w meczu ósmej kolejki Ligue 1, w którym jego drużyna wysoko przegrała z Paris Saint-Germian 2:6.
Igor Lewczuk walkę o miejsce w pierwszym składzie Bordeaux przegrał z Vikasinem Jovanoviciem. W sobotnim meczu z Paris Saint-Germain kontuzji doznał Youssouff Sabaly i w 33. minucie na boisko wszedł Polak, dla którego był to debiut w tym sezonie Ligue 1. Dodatkowo Lewczuk zagrał na prawej obronie, co nie jest jego nominalną pozycją:
– To prawda, było to dość nieoczekiwane, ale bez przesady, nie stanowiło to dla mnie sensacji. Nasz drugi prawy obrońca jest kontuzjowany i trener już kilka dni wcześniej informował mnie, że jeśli Sabaly’emy coś się stanie, mogę go zastąpić. Cieszę się więc, że wróciłem do gry. Tylko wynik nie był zbyt dobry.
– Faktycznie ostatnio grałem na środku obrony. Z prawej strony defensywy wystąpiłem trzy lata temu, a regularnie na tej pozycji grałem w Zawiszy, czyli jeszcze wcześniej. Cieszę się, że nie brakowało mi sił. Ostatnio nie miałem miejsca w składzie i po takiej przerwie mogło być różnie.
Lewczuk stracił miejsce w pierwszym składzie w Boreadux, przez co przestał otrzymywać także powołania do reprezentacji Polski. 32-latek w wywiadzie udzielonym “Przeglądowi Sportowemu” przyznał, że nie dziwi go taki rozwój sytuacji:
– U trenera Nawałki są jasne zasady – jak nie grasz, nie ma cię w kadrze. Naturalne więc, że nie dostaję powołań.
Polski defensor zdradził również, że wszystkie plotki mówiące o tym, iż chciał zmienić klub podczas letniego okienka transferowego, były nieprawdziwe:
– Nie, łapałem się za głowę, gdy o tym czytałem.
ZAKŁAD BEZ RYZYKA 110 PLN + BONUS DO 400 PLN
- Zarejestruj konto na Fortuna za pośrednictwem Gol.pl!
- Odbierz zakład bez ryzyka 110 PLN + bonus 100% do 400 PLN.
- Szczegóły znajdziesz TUTAJ.