Jedna z najgorętszych premier 2014 roku. Pozycja obowiązkowa dla absolutnie wszystkich fanów futbolu, szczególnie tych rozkochanych w angielskiej piłce i potędze Les Bleus, dla fanów Monaco, Arsenalu i Bercelony oraz miłośników samego genialnego Titiego – jednej z największych gwiazd piłki XXI wieku.

Kompletna, rzetelna, szeroko komentowana i wyróżniana biografia autorstwa Philippe'a Auclaira (tego samego, który odpowiada za mistrzowską publikację Cantona. Buntownik, który został królem). Czysta doskonałość.

To, jak niebywale uczciwym i solidnym biografem jest Auclair kolejny już raz napełnia mnie niekłamanym podziwem. Jako Francuz i wieloletni fan Kanonierów mógłby pokusić się o odmalowanie jednostronnego i przekłamanego obrazu piłkarskiego idola, tymczasem od początku do końca pozostaje wierny etyce zawodowej (jest i był przede wszystkim dziennikarzem), jedynie od czasu do czasu dając ponieść się emocjom. Dlatego Thierry'emu Henry'emu daleko jest do bycia kryształowym, doskonałym i nieskazitelnym. Niczym Napoleon – ma swoją białą i czarną legendę, a Philippe Auclair nie ukrywa tego wcale. Wręcz przeciwnie, uwydatnia kontrasty i podkreśla prawdę. A prawda w przypadku tak trudnego człowieka, jak Henry, bywa brutalna…

Thierry Henry nieznany…

Thierry HenryPomyli się ten, kto uzna, że francuski biograf stworzył swe dzieło w oparciu o plotki i skandale. Nie jest tak i nie chciałabym, aby z moich słów wyciągano podobne wnioski. Thierry Henry w jego książce jest przede wszystkim wielobarwny i prawdziwy. Autor nie boi się krytykować słabości, egocentryzmu, showmeństwa i złych decyzji piłkarza, ale też nie kryje zachwytu nad jego umiejętnościami, talentem i niebywałymi osiągnięciami. Potrafi z goryczą wspominać o tych, którzy – świadomie bądź nie – niszczyli pewność siebie Henry'ego, gdy ten był jeszcze dzieciakiem z biednych przedmieść, a potem młodą gwiazdą rozdartą pomiędzy dziesiątkami “dobrze radzących” wokół. Prawda o niełatwych relacjach z ojcem i trenerami, boiskowych i pozaboiskowych niesnaskach, problemach z samym sobą – to wszystko jest tu boleśnie uwydatnione. A ten wielki gwiazdor jeszcze nigdy nie wydawał się tak kruchy…

Bardzo się cieszę, że Philippe Auclair zdecydował się zapełnić lukę, jaka istnieje na rynku sportowych biografii i w panteonie ujętych w literaturze gwiazd umieścił również niebywale barwną i złożoną osobowość, jaką jest Thierry Henry. Cieszę się również z tego powodu, że jak nikt inny potrafi on być jednocześnie surowy i czuły w swoich ocenach, dzięki czemu portret przedstawianego przez niego piłkarza jest niejednoznaczny, rzetelny i bardzo prawdziwy.

Na publikację Thierry Henry. Samotność na szczycie składają się niepublikowane wcześniej wypowiedzi najróżniejszych osobistości ze środowiska piłkarskiego (piłkarzy, trenerów, dziennikarzy, kibiców) oraz samego Titiego, cytaty z prasy i wywiadów telewizyjnych, a także całe morze anegdot, relacji z meczów, statystyk i sądów samego Auclaira, który mówcą jest doskonałym.

Thierry Henry

Kruchość herosa

Samotność na szczycie, samotność wśród tłumów, wyobcowanie. Czy ktokolwiek z Was zestawiłby te frazesy z osobą futbolowego boga, tak kochanego w Londynie? Z przystojniakiem widzianym w reklamach, obracającym się wśród gwiazd show biznesu? Nie sądzę. Znamy Henry'ego, jako boiskowego herosa, genialnego strzelca i elokwentnego mówcę, ale nie jako odludka, smutnego chłopca i swojego własnego największego krytyka. Auclair wyjaśnia prawdopodobne powody stojące za tym, jak trudnym charakterem jest Thierry, ale nie szuka dla niego usprawiedliwień. A czytelnik musi na kilka pytań znaleźć odpowiedzi sam…

Zachęcam do ich poszukiwań.