We wtorek po raz pierwszy finał europejskiego pucharu zawitał do Skopie. Real Madryt miał szansę zostać pierwszym klubem od czasów AC Milan (1989-1990), który wygrywał Superpuchar Europy rok po roku. Manchester United mógł natomiast przełamać fatalną passę angielskich klubów w walce o to trofeum. Po raz ostatni triumfatorem był Liverpool w 2005 roku, który pokonał CSKA Moskwa. Potem kolejne trzy próby własnie United i dwa razy Chelsea kończył się porażkami.

Na początku spotkania uwidoczniła się przewaga “Czerwonych Diabłów”. Zawodnicy Jose Mourinho grali agresywnie w odbiorze piłki i zepchnęli Real do obrony. W 8. minucie na czystą pozycję wybiegał Henrikh Mkhitaryan. Reprezentant Armenii wywrócił się, sugerując, że był faulowany. Jak jednak pokazały powtórki zawodnik United potknął się o powietrze.

W 16. minucie doskonała szansa dla hiszpańskiego zespołu. Głową strzał oddał Casemiro, a piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Davida de Geę. Momentalnie kontrę wyprowadzili rywale, którzy doprowadzili do sytuacji trzech na trzech, jednak Romelu Lukaku wybrał złe rozwiązanie tej akcji, a jego strzał został zatrzymany przez obrońcę “Królewskich”.

Kolejne minuty to coraz lepsza gra dwunastokrotnych zwycięzców Ligi Mistrzów. W 24. minucie było już 1:0 dla Realu Madryt. Piłkę w pole karne dośrodkował Daniel Carvajal, tam doszedł do niej Casemiro i otworzył wynik spotkania. Wydawało się, że Brazylijczyk był na pozycji spalonej, ale dokładna analiza sytuacji pokazała, że wszystko było w najlepszym porządku.

Sędzia gola uznał i w tym momencie to Anglicy musieli się otworzyć i dążyć do wyrównania. Jednak dopiero na około dziesięć minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę “Czerwone Diabły” przeniosły grę na połowę rywali.

W 42. minucie zobaczyliśmy pierwszą żółtą kartkę w tym meczu. Jesse Lingard dość ostro potraktował Isco. Chwilę później kolejna groźna akcja Realu. Mocny strzał oddał Karim Benzema, ale de Gea co prawda z problemami, ale skutecznie interweniował.

Po pierwszych czterdziestu pięciu minutach zatem 1:0 dla “Królewskich”, którzy byli w tej części gry stroną po prostu lepszą. Za hiszpańskim zespołem przemawiały wszystkie statystki.

W 52. minucie Real podwyższył prowadzenie. Isco zagrał piękną “klepkę” z Garethem Balem i było już 2:0!

Dwie minuty później Manchester United mógł zdobyć bramkę kontaktową. Fatalnie jednak z siedmiu metrów, mając praktycznie pustą bramkę przed sobą, spudłował Lukaku.

W 60. minucie powinno być 3:0. Doskonałe prostopadle podanie w polu karnym otrzymał Bale. Reprezentant Walii przyjął piłkę i błyskawicznie uderzył prawą nogą. Jednak futbolówka jedynie z ogromną siłą uderzyła w poprzeczkę. Anglicy mieli masę szczęścia w tej sytuacji. Trzeci gol mógł zabić mecz.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Podobnie było i tym razem. Lukaku w końcu pokazał, że potrafi zdobywać bramki. Piłkę przed polem karnym dostał Nemanja Matić i zdecydował się na strzał. Piłkę przed siebie odbił Keylor Navas, najszybciej znalazł się przy niej reprezentant Belgii i skierował piłkę do bramki. 2:1! To zwiastowało spore emocje w końcówce.

W 82. powinien być remis. Świetna akcja Manchesteru. Mkhitaryan doskonale wypuścił Marcusa Rashforda, jednak młody napastnik United przegrał pojedynek z Navasem pudłując w idealnej sytuacji.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry,  Lucas Vazquez w polu karnym wyłożył piłkę Marco Asensio, ten mocno uderzył, jednak de Gea popisał się świetną interwencją.


Real Madryt – Manchester United 2:1 (1:0)

1:0 Casemiro 24′
2:0 Isco 52′
2:1 Lukaku 62′