Strona główna Świat Anglia Premier League – męczarnie City z beniaminkiem, żenujący Everton

Premier League – męczarnie City z beniaminkiem, żenujący Everton

0
raheem sterling

W niedzielnych spotkaniach Premier League Everton udowodnił, że nie zasługuję na grę w tych rozgrywkach, a Manchester City i Arsenal długo męczyły się w starciach z niżej notowanymi rywalami.

Dziewięć bramek w dwunastu meczach? Napastnik, który przez rok nie zdobył bramki z gry? Spokojnie, w spotkaniu z Evertonem wszelkie tego typu haniebne passy idą w zapomnienie i w zasadzie trzeba bardzo się postarać, by nie zanotować przełamania. W starciu z Southampton drużyna prowadzona przez Davida Unswortha po raz kolejny udowodniła, że do fatalnej gry w defensywie potrafi dołożyć także żenującą postawę w ataku. Przez całe spotkanie “The Toffees” w zasadzie nie byli w stanie wymienić trzech podań z rzędu do przodu, a “Święci” wyglądali na ich tle jak uczestnik Ligi Mistrzów.

Strzelanie na St Mary's Stadium rozpoczął Dusan Tadic. Po świetnym podaniu Ryana Bertranda i fatalnym ustawieniu defensorów rywali Serb znalazł się w sytuacji oko w oko z Jordanem Pickfordem i lekkim, ale precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania. Mimo tego, że goście nie istnieli na murawie, na przerwę schodzili przy remisie. W 45 minucie Gylfi Sigurdsson sfrustrowany postawą drużyny zdecydował się na indywidualną akcję i zdobył jedną z piękniejszych bramek jaką wiedzieliśmy w historii Premier League. Islandczyk spokojnie nawinął jednego z rywali, a następnie uderzył piłkę tak, że ta odbiła się od słupka, a także dwa razy od poprzeczki i wpadła do siatki. Po prostu musicie to zobaczyć!

https://twitter.com/trentcini22/status/934791363761025024

Tak piękna bramka do szatni najprawdopodobniej obudziłaby nawet umarłego, ale nie wystarczyło to na zmotywowanie graczy Evertonu. Ci wyszli na drugą połowę bez ochoty do walki i po trzynastu minutach przegrywali już dwiema bramkami. Dwa razy dośrodkowywano z lewej strony i dwa razy niepilnowany Charlie Austin popisał się skutecznym strzałem głową. Trudno się dziwić, że napastnik przełamał fatalną serię spotkań bez bramki, skoro Ashley Williams i Michael Keane prawdopodobnie do tej pory kłócą się, który z nich był odpowiedzialny za krycie rywala.

https://twitter.com/saintsfisher440/status/934827456514621440

W końcówce meczu z dobrej strony pokazali się Ademola Lookman i Nikola Vlasic. Młodzi skrzydłowi udowodnili, że można utrzymać się przy piłce, a nawet minąć jednego czy dwóch rywali. Jeżeli David Unsworth w kolejnym meczu znów postawi na bezproduktywną dwójkę Aaron LennonKevin Mirallas to przestaniemy wierzyć w przełamanie Evertonu. Goście mimo lepszej gry zdołali stracić jeszcze jedną bramkę, a ładnym strzałem z dystansu popisał się Steven Davis. Tym samym Southampton mocno podreperowało licznik bramek i zdecydowanie wspięło się w górę tabeli.

Southampton – Everton FC 4:1 (1:1)

1:0 Dusan Tadic 18′

1:1 Gylfi Sigurdsson 45′

2:1 Charlie Austin 52′

3:1 Charlie Austin 58′

4:1 Steven Davis 87′

Skuteczne męczarnie faworytów

W późniejszych spotkaniach Arsenal wygrał z Burnley, a Manchester City z Huddersfield, ale obu drużynom nie przyszło to z łatwością. Gracze z Turf Moor przez całe spotkanie popisywali się dobrą defensywą, a “Kanonierzy” cierpliwie starali się znaleźć lukę w podwójnej zaporze rywali. To nie udało im się aż do doliczonego czasu gry, ale bardziej niż upór gości, efekt przyniósł fatalny błąd Jamesa Tarkowskiego. Obrońca Burnley sfaulował w polu karnym Aarona Ramsey'a, a Alexis Sanchez pewnie wykorzystał jedenastkę i dał drużynie niezwykle istotny komplet punktów.

O dużym szczęściu mogą mówić także podopieczni Pepa Guardioli, którzy do przerwy sensacyjnie przegrywali z Huddersfield. Tuż przed przerwą po mocnym dośrodkowaniu Nicolas Otamendi nie zdążył się uchylić i przypadkowo wpakował piłkę do własnej bramki. Odrabianie strat goście zaczęli raptem dwie minuty po przerwie – w polu karnym faulowany był Raheem Sterling, a jedenastkę pewnie wykonał Sergio Aguero. Wydawało się, że “Obywatele” pójdą za ciosem i zdemolują rywali, ale nawet mimo wielkich chęci długo nie byli w stanie wyjść na prowadzenie. Najpierw świetną próbę uderzenie z rzutu wolnego zaprezentował Leroy Sane, ale futbolówka tylko zatańczyła na poprzeczce bramki. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry w euforię kibiców City wprawił Raheem Sterling. Angielski skrzydłowy dopadł do odbitej przez Jonasa Lossla piłki, a następnie w ekwilibrystyczny sposób kolanem trafił do siatki. Tym samym fantastyczna passa zwycięstw Manchesteru City trwa, a gracze Pepa Guardioli odjeżdżają rywalom na kolejne punkty.

Huddersfield – Manchester City 1:2 (1:0)

1:0 Nicolas Otamendi (bramka samobójcza) 45+1′

1:1 Sergio Aguero (rzut karny) 47′

1:2 Raheem Sterling 84′

czerwona kartka: Rajiv van La Parra 90+6′

Burnley – Arsenal 0:1

0:1 Alexis Sanchez (rzut karny) 90+2′


ZAKŁAD BEZ RYZYKA 110 PLN + BONUS DO 400 PLN

Fortuna - większy bonus dla naszych Czytelników!

  1. Zarejestruj konto na Fortuna za pośrednictwem Gol.pl!
  2. Odbierz zakład bez ryzyka 110 PLN + bonus 100% do 400 PLN.
  3. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Poprzedni artykułLOTTO Ekstraklasa – Lech w końcu zwycięski, bramka kolejki
Następny artykułLOTTO Ekstraklasa – Nudne derby Dolnego Śląska… z happy endem dla gospodarzy