
W pierwszym niedzielnym starciu LOTTO Ekstraklasy Lech Poznań w końcu zanotował przełamanie, ale piłkarze Wisły Płock postawili rywalom trudne warunki.
Drużyna “Kolejorza” do starcia z Wisłą Płock podchodziła w nie najlepszych humorach. Podopieczni Nenada Bjelicy nie wygrali sześciu ostatnich meczów, ale nasz redaktor wróżył, że Lech w końcu zgarnie komplet punktów. Podobne zdanie mieli analitycy bukmachera Fortuna – kurs na taki scenariusz wynosił bowiem 1,60.
Zgodnie z zapowiedziami lepiej w mecz zdecydowanie weszli gospodarze, a ich przewaga została udokumentowana już po trzynastu minutach gry. Robert Gumny zagrał do Macieja Makuszewskiego, a ten złamał akcję na lewą nogę i potężnym uderzeniem pokonał Seweryna Kiełpina. Trzeba przyznać, że pomocnik Lecha jest ostatnio w świetnej formie i gra bardzo dobrze nie tylko w klubie, ale i reprezentacji. Liczymy, że jego dyspozycja się utrzyma i wtedy możemy być pewni, że będzie on ważnym elementem naszej kadry na mundialu w Rosji.
https://twitter.com/LaczyNasPilka/status/934795834176176129
Kwadrans później po raz pierwszy odgryźli się gracze Jerzego Brzęczka. Semir Stilić, który po raz pierwszy wystąpił w Wiśle od pierwszej minuty mocno zacentrował z rzutu wolnego, a Matus Putnocky miał sporo problemów ze skuteczną interwencją. Chwilę później groźną akcję przeprowadził Christian Gytkjaer, ale po strzale Duńczyka najpierw piłkę odbił golkiper “Nafciarzy”, a następnie tuż sprzed linii bramkowej wybił ją Cezary Stefańczyk. Napastnik “Kolejorza” przy okazji niepowodzenia udowodnił kibicom, że nie zaniedbuje lekcji języka polskiego.
https://twitter.com/MaciejSypula/status/934806323996319745
W 36 minucie rozkręcający się goście w końcu doprowadzili do wyrównania i zrobili to w niesamowitym stylu. Niko Varela ruszył z piłką na skrzydle, a następnie wycofał ją piętą, Jose Kante dojrzał lepiej ustawionego Semira Stilicia, a Bośniak bez problemów wpakował piłkę do bramki uderzając między nogami bramkarza rywali. Po tej akcji nawet kibice gospodarzy powinni bić brawa – taką grę w Ekstraklasie chcemy oglądać!
https://twitter.com/kubaTSW/status/934796756604346368
Cały trud zespołu tuż przed przerwą zaprzepaścił Alan Uryga. Piłka trafiła do defensora Wisły Płock, a ten, zamiast wyegzekwować ją z niebezpiecznego terenu, postanowił ją przyjąć. Błąd techniczny i nieporadność rywala bezlitośnie wykorzystał Christian Gytkjaer, który tak zwanym strzałem “z karola” ucieszył tłumnie zgromadzoną widownię.
https://twitter.com/LechPoznan/status/934803417112948737
W drugiej połowie na murawie nie działo się już tak dużo, a pierwszą groźną okazję oglądać mogliśmy dopiero w 61 minucie gry. Na strzał z dystansu zdecydował się Włodymyr Kostewycz, a Seweryn Kiełpin bardzo niepewnie sparował piłkę do boku. Niewiele brakowało, by jeden z graczy Lecha dopadł do bezpańskiej piłki.
W ostatnich minutach meczu gracze Nenada Bjelicy spokojnie kontrolowali przebieg meczu i zapobiegali atakom rywali. Trudno się dziwić – “Kolejorz” potrzebował zwycięstwa jak tlenu i mimo tego, że łatwo nie było, w końcu udało się osiągnąć ten cel. Teraz graczom Lecha powinno być znacznie łatwiej, a do Górnika Zabrze trzeba odrobić tylko cztery punkty. Jedno jest pewnie – emocji w najlepszej lidze świata nie zabraknie!
Lech Poznań – Wisła Płock 2:1 (2:1)
1:0 Maciej Makuszewski 13′
1:1 Semir Stilic 36′
2:1 Christian Gytkjaer 45′
ZAKŁAD BEZ RYZYKA 110 PLN + BONUS DO 400 PLN
- Zarejestruj konto na Fortuna za pośrednictwem Gol.pl!
- Odbierz zakład bez ryzyka 110 PLN + bonus 100% do 400 PLN.
- Szczegóły znajdziesz TUTAJ.




