Ostatnią pozycją sobotnich spotkań LOTTO Ekstraklasy były derby Krakowa. Każdy liczył, że będzie to prawdziwa wisienka na torcie, że tego wieczoru przy Reymonta zobaczymy kawałek dobrego futbolu.

Mimo iż po czterech kolejkach to Wiślacy byli wyżej w tabeli od sąsiada zza miedzy, to jednak Cracovia lepiej wypadała ostatnio w meczach bezpośrednich. Warto przypomnieć, że “Biała Gwiazda” po raz ostatni wygrała mecz derbowy w marcu 2015 roku. Od tamtej pory dwukrotnie górą były “Pasy” i dwa razy padł remis.

Pewne było to, że walki w tym pojedynku nie zabraknie. Od początku meczu gra była bardzo zacięta i przez to bardzo rwana. W pierwszych dwudziestu minutach zawodnicy popełnili aż jedenaście fauli. Obserwując wydarzenia na boisku widać jednak było, że w pierwszej połowie to trener Michał Probierz świetnie odrobił zadanie domowe przed spotkaniem. Najmocniejsze strony rywala zostały praktycznie zneutralizowane. Cracovia miała więcej z gry, kontrolowała wydarzenia na boisku. To “Pasy” też strzeliły jako pierwsze gola. Karol Piątek, po ładnej akcji całego zespołu, otrzymał prostopadłe podanie w pole karne i pewnym strzałem pokonał Michała Buchalika.

Tuż po przerwie mogło być już 2:0 dla gości. Mateusz Szczepaniak znalazł się z piłką w polu karnym, miał przed sobą tylko Buchalika. Postanowił jednak huknąć na wiwat w trybuny. Obraz gry wciąż się nie zmieniał. Na boisku było dużo ostrej walki, co chwilę akcje były przerywane faulami. 

W 74. minucie drugą żółtą kartka i w rezultacie czerwoną został ukarany młody Kamil Pestka. Wisła poczuła krew i rzuciła się do ataku. Sześć minut później było już 1:1. Na niesamowity slalom między zawodnikami Cracovii zdecydował się Carlitos Lopez. Zakończył go mocnym strzałem i piłka wylądowała w siatce przy prawym słupku bramki Grzegorza Sandomierskiego. W 86. minucie mogło być 2:1 dla “Białej Gwiazdy”. Na mocny strzał zza pola karnego zdecydował się Tibor Halilović, ale Sandomierski wspaniałą interwencją zażegnał niebezpieczeństwo. Dwie minuty później na stadionie zapanowała wielka radość, bo gola strzelił Paweł Brożek. Jednak sędzia Daniel Stefański słusznie gola nie uznał. Chwilę później padł już prawidłowy gol. Wisła przeprowadziła szybką akcję, na dośrodkowanie z lewej stronie zdecydował się Maciej Sadlok, a Carlitos zdobył drugiego gola w meczu i jednocześnie czwartego w LOTTO Ekstraklasie. W tym momencie cały stadion oszalał z radości!

Ostatecznie to zawodnicy Kiko Ramireza wygrywają w 194. derbach Krakowa i usadawiają się na pozycji lidera Ekstraklasy!


Wisła Kraków – Cracovia 2:1 (0:1)

0-1 Krzysztof Piątek 26′
1-1 Carlitos 80′
2-1 Carlitos 89′

Wisła Kraków:

Buchalik – Cywka, Głowacki, Gonzalez, Sadlok – Velez (77′ Halilović), Lloch (46′ Brożek), Bartosz (61′ Ze Manuel), Brlek, Małecki – Carlitos

Cracovia:

Sandomierski – Wójcicki, Malarczyk, Dityatev, Pestka – Covilo (54′ Deja), Drewniak, Szczepaniak (77′ Deleu), Mihalik, Zenjov (72′ Wdowiak) – Piątek

Sędzia: Daniel Stefański

Widzów: 25523