Premier League – kryzys Chelsea, Kane się nie zatrzymuje

0
harry kane

W sobotnich meczach Premier League byliśmy świadkami potwierdzenia kryzysu Chelsea, wielkiego przełamania zespołu Grzegorza Krychowiaka i kolejnego wspaniałego występu Harry'ego Kane'a.

Mistrzowski kryzys trwa

Kibice mistrzów Anglii liczyli, że Ci po trzech remisach z rzędu w końcu zdołają odnieść zwycięstwo. Tym razem rywalem podopiecznych Antonio Conte była drużyna Leicester City, ale po raz trzeci z rzędu w spotkaniu Chelsea nie padła ani jedna bramka. Stawiając na podział punktów w tym starciu można było sporo zarobić – bukmacher Fortuna na taki scenariusz oferował kurs w wysokości 5,75.

Początek spotkania dość niespodziewanie należał do drużyny gości, którzy bardzo często gościli pod polem karnym rywali. W ósmej minucie meczu dobrą akcję lewą stroną boiska przeprowadził Ben Chillwell, ale Shinji Okazaki w świetnej sytuacji nie zdołał oddać celnego uderzenia. Chwilę później lewy defensor znów posłał świetną piłkę, ale tym razem dobrą szansę zmarnował Jamie Vardy.

Na odpowiedź ze strony Chelsea musieliśmy czekać aż do 35 minuty meczu. Wtedy to Alvaro Morata wcielił się w rolę skrzydłowego, bezczelnie wpadł w pole karne rywali, a następnie z niemal zerowego kąta potężnym uderzeniem starał się zaskoczyć golkipera rywali. Kasper Schmeichel poradził sobie jednak z tym trudnym uderzeniem, tak samo jak siedem minut później z próbą Cesca Fabregasa zza pola karnego.

Po zmianie stron kibice zgromadzeni na Stamford Bridge wciąż mogli narzekać na brak emocji, ale wydawało się, że tę sytuację zmieni akcja, która odbyła się w 68 minucie gry. Wtedy to bardzo aktywny tego dnia Ben Chilwell po faulu na Mosesie obejrzał drugi żółty kartonik i mistrzowie Anglii przez ponad 20 minut grali w liczebnej przewadze.

Gospodarze nawet grając jednego piłkarza więcej nie byli jednak w stanie zaskoczyć rywali – grali bardzo przewidywalnie, bez większego pomysłu i po prostu zbyt wolno. W doliczonym czasie gry Victor Moses podsumował ofensywne poczynania swojej drużyny, gdy z linii pola karnego oddał tak niecelne uderzenie, że piłka była bliska opuszczenia boiska przez linię boczną, a nie końcową.

Chelsea FC – Leicester City 0:0

Przełamanie Krychowiaka

Dobrą wiadomością dla polskich kibiców Premier League bez wątpienia jest pierwsze ligowe zwycięstwo West Bromwich Albion od sierpnia zeszłego roku. Podopieczni Alana Pardew w ostatnim spotkaniu przełamali się w pucharowych starciu z Exeter, a teraz zdołali zgarnąć komplet punktów w meczu z Brighton. Grzegorz Krychowiak spędził na murawie pełne 90 minut, ale fani “The Baggies” raczej szybko zapomną o jego występie. Cieszy jednak fakt, że reprezentant Polski wrócił do wyjściowej jedenastki West Bromu, a jego drużyna w końcu odnosi dobre rezultaty.

Co okazało się niezwykle skuteczną bronią, która pozwoliła ograć beniaminka? Rzecz jasna były to rzuty rożne – już w czwartej minucie gry po dobre dośrodkowanie z narożnika przedłużył Jay Rodriguez, a piłkę do bramki skierował Jonny Evans.

Po zmianie stron kolejną dobrą centrę ze strony Chrisa Brunta wykorzystał Craig Dawson i tym samym West Bromwich Albion zanotowało niezwykle ważne przełamanie. Teraz drużynie z The Hawthorns powinno grać się zdecydowanie łatwiej i niewykluczone, że w ciągu kilku tygodni “The Baggies” uciekną ze strefy spadkowej.

West Bromwich Albion – Brighton 2:0 (0:0)

1:0 Jonny Evans 4′

2:0 Craig Dawson 55′

Kane najlepszy w historii

Sam Allardyce zaskoczył wielu i w starciu z Tottenhamem od pierwszej minuty dał szansę nowemu nabytkowi – Cenkowi Tosunowi. Turek starał się stworzyć zagrożenie, sprawiał niezłe wrażenie i widać było, że to piłkarz dysponujący dużą jakością, ale występując w tak słabo grającej drużynie trudno o wpisanie się na listę strzelców. To z pewnością nie był wieczór byłego gracza Besiktasu, a całe show skradł inny napastnik. Wszystko zaczęło się jednak od błędu w ustawieniu Cuco Martiny, które wykorzystał Hueng-Min Son. Koreańczyk tego dnia czuł się na murawie wyśmienicie, bezlitośnie kręcił defensorami rywali, a w 26 minucie gry wykorzystał podanie Serge'a Auriera i po raz piąty z rzędu trafił do bramki w meczu rozgrywanym przed własną publicznością.

Później do głosu doszedł Harry Kane – reprezentant Anglii w ciągu pierwszego kwadransa po zmianie stron dwukrotnie popisał się niesamowitym instynktem strzeleckim i po prostu znalazł się tam, gdzie powinien. Najskuteczniejszy gracz 2017 roku najpierw wykorzystał świetne zgranie Sona, a dwanaście minut później trafił do siatki po zgraniu w wykonaniu Erica Diera. Te dwie bramki pozwolił 24-latkowi na zostanie najlepszym strzelcem Tottenhamu w historii Premier League.

W 81 minucie byliśmy świadkami przepięknej akcji Tottenhamu, po której Christian Eriksen zdobył czwartą bramkę dla gospodarzy. Podopieczni Mauricio Pochettino wymienili kilka szybkich podań kompletnie obnażając piłkarskie braki graczy Evertonu, a Duńczyk z bliskiej odległości bez żadnego problemu pokonał Jordana Pickforda.

Tottenham – Everton 4:0 (1:0)

1:0 Son Hueng-Min 26′

2:0 Harry Kane 47′

3:0 Harry Kane 59′

4:0 Christian Eriksen 81′

baner-lvbet-gol-728x90

Pozostałe sobotnie wyniki Premier League:

Crystal Palace – Burnley 1:0 (1:0)

1:0 Bakary Sako 21′

Newcastle United – Swansea City 1:1 (0:0)

0:1 Jordan Ayew 60′

1:1 Joselu 68′

Huddersfield – West Ham United 1:4 (1:1)

0:1 Mark Noble 25′

1:1 Joe Lolley 40′

1:2 Marko Arnautovic 46′

1:3 Manuel Lanzini 56′

1:4 Manuel Lanzini 61′

Watford – Southampton 2:2 (0:2)

0:1 James Ward-Prowse 20′

0:2 James Ward-Prowse 44′

1:2 Andre Gray 58′

2:2 Abdoulaye Doucoure 90′


Zarejestruj konto na Fortuna za pośrednictwem Gol.pl!

baner-fortuna-gol

Poprzedni artykuł#AleTypiara – czyli typuj z Kejsi 305
Następny artykułBundesliga – RB Lipsk górą w meczu na szczycie, Naby Keita strzelił na pożegnanie?