W pierwszych czterech odcinkach serii “Poznajcie finalistów mundialu” zaprezentowaliśmy drużyny grupy A. Pora na kolejne ekipy. Bohaterem tego wpisu będzie Portugalia. Zapraszamy do lektury.

Portugalia, jak powszechnie wiadomo, to wciąż panujący mistrz Europy. W tym przypadku nie może być już mowy, jak to bywało wcześniej, że Cristiano Ronaldo i spółka mają szansę być czarnym koniem turnieju. Tytuł mistrzowski zobowiązuje. Do Rosji jedzie silna, pewna swoich umiejętności ekipa, której kibice oczekują sukcesu. Sam opiekun zespołu, Fernando Santos nie chce mówić o swoich podopiecznych w kategoriach faworytów do końcowego triumfu, ale między zdaniami można odczytać, że ambicje Portugalii są takie same jak przed Euro 2016, że chcą sięgnąć po złotą Nike.

Problemy w obronie

Wydaje się, że dwa lata po triumfie we Francji, największym problemem Portugalii może być formacja obrony. Z zawodników jakich miał Santos do dyspozycji na Euro, pozostał mu tak naprawdę tylko Pepe. Wydaje się, że pozostali jacy występują u boku obrońcy Besiktasu nie dają takich gwarancji jak ich poprzednicy. José Fonte zanotował fatalny okres w West Ham i przeniósł się do Chin do drużyny Dalian Yifang. Ricardo Carvalho zakończył karierę reprezentacyjną, a Bruno Alves zalicza coraz większy sportowy zjazd i jest obecnie zawodnikiem szkockiego Glasgow Rangers. A przypomnijmy, że prawie osiem lat temu, po świetnym sezonie w Porto, przeniósł się za 22 miliony euro do rosyjskiego Zenita. Selekcjoner kadry przyznał, że zmuszony był eksperymentować, zaczął nawet powoływać zawodników, których odrzucił podczas wcześniejszej selekcji. Dlatego też w niedawnym meczu z Tunezją (2:2) zadebiutował w kadrze 21-letni Rúben Dias. W tym samym spotkaniu po raz pierwszy koszulkę reprezentacji swojego kraju założył nowy nabytek Leicester City, Ricardo Pareira. Mecz z zespołem z Afryki pokazał jak duże problemy może mieć Portugalia w obronie. Szczególnie widoczne to było po zejściu z murawy Pepe.

Lepszy atak

Z pewnością dobre wiadomości dla kibiców mistrzów Europy dotyczą ofensywnych graczy. Tu chyba można mówić o zdecydowanej poprawie. W ataku nie zobaczymy bohatera Euro 2016, Edera. Fernando Santos tak tłumaczy brak tego gracza wśród powołanych do 23-osobowej kadry na mundial:

“Niestety nikt w naszym zespole nie ma zagwarantowanego miejsca za zasługi. Wybrałem moim zdaniem najlepszych zawodników jakich mam do dyspozycji. Zadzwoniłem do Edera i wytłumaczyłem mu wszystko osobiście. W razie kontuzji któregoś z napastników mogę go jeszcze powołać”.

Trzeba jednak obietywnie przyznać, że zawodnicy tacy jak: Bernardo Silva, André Silva czy Gelson Martin są w stanie dać dużo więcej jakości jeśli chodzi o rozwiązania ofensywne. Trzeba pamiętać, że mimo zwycięstwa w Euro 2016 część kibiców kręciła nosem, będąc niezadowolonymi ze stylu jaki prezentowała ich reprezentacja. Co na to sam selekcjoner?

“Przyjechaliśmy do Rosji wygrywać mecze. Gramy tak jak gramy, wykorzystujemy jak tylko możemy nasze możliwości i potencjał. Nie rozumiem do czego ma prowadzić piękna gra jeśli drużyna przegrywa swoje mecze. Na tym chyba nie polega futbol”.

Jakim ustawieniem zagra Portugalia? Wiele wskazuje na to, że Santos pozostanie wierny ustawieniu 4-4-2 z Cristiano Ronaldo i Andre Silvą w ataku. , a planem B będzie 4-3-3. Plan na grę jest prosty. Szczelna, dobrze zorganizowana obrona, a potem błyskawiczna, zabójcza kontra. Jednak taka taktyka może być odpowiednia na potencjalnie silniejsze zespoły. W meczach w grupie przeciwko Maroku i Iranowi, to Portugalia będzie musiała prowadzić grę.

Kto może błysnąć?

Bruno Fernandes. Ten były kapitan Portugalii U-21 miło młodego wieku zaliczył już cztery pełne sezony w Serie A, reprezentując barwy Udinese i Sampdorii. Latem 2017 roku za ponad 7 milionów euro wrócił do ojczyzny i grał dla Sportingu. Młodzian był jednym z wyróżniających się zawodników w talii Jorge Jesusa. W 33 spotkaniach ligowych strzelił aż 11 goli. Może występować zarówno w środku pomocy jak i na skrzydle.

Kto może rozczarować?

Fernando Santos ma dość spory ból głowy starając się dobrać partnera w środku obrony dla doświadczonego Pepe. Wiele wskazuje na to, że zawodnikowi Besiktasu partnerować będzie Bruno Alves. I to właśnie ten 36-latek może okazać się słabym ogniwem w ekipie mistrzów Europy. Wiek robi swoje, obrońca Rangersów nie jest już tak szybki, zwrotny i przede wszystkim wytrzymały jak to było w latach jego świetności. Do tego w lidze w 2018 roku wystąpił zaledwie w sześciu spotkaniach. Trochę mało…

Gdzie zajdzie Portugalia?

Mimo iż Portugalia zawita do Rosji jako mistrz Europy, to czeka ją bardzo trudne zadanie. Wydaje się, że wyjście z grupy nie powinno dostarczyć problemów podopiecznym Jorge Jesusa. W fazie pucharowej pierwszym rywalem będzie ktoś z grupy A, a więc ktoś z czwórki Urugwaj, Rosja, Arabia Saudyjska i Egipt. O ile ani Portugalia, ani Hiszpania nie będzie chciała trafić na zespół z Ameryki Południowej, to już pozostałe ekipy jako rywal są w pełni do zaakceptowania i przede wszystkim do przejścia. Jednak zdaniem ekspertów po przejściu 1/16, ćwierćfinał będzie końcem przygody Cristiano Ronaldo i spółki z mundialem.


Portugalia swój pierwszy mecz mundialu rozegra 15 czerwca, kiedy to zmierzy się z jednym z faworytów turnieju – Hiszpanią. Mistrzowie Europy nie są faworytami tego spotkania. LVBet za wygraną Portugalii proponuje kurs: 4.95. Kurs na Hiszpanię to: 1.95.

Odbierz 20 PLN bez depozytu!

LvBet bonus 20 zł