Wraz z przybyciem do Londynu Antonio Conte, byłego opiekuna Juventusu Turyn i reprezentacji Włoch, kibice Chelsea wiązali nadzieje na nowy początek, na odbudowę, przebudowę ukochanej drużyny. Czekali na kogoś, kto zastąpi dawnego The Special One, czyli Jose Mourinho.

Minęło kilka miesięcy i okazuje się, że The Blues są liderem, a zespół działa jak dobrze naoliwiony mechanizm. Co takiego się stało? Conte błyskawicznie stworzył drużynę, a może inaczej, poukładał świetnie doskonałej jakści klocki. Skończyły się kłótnie, nieporozumienia w szatni. Kolejne novum a może i najważniejsza zmiana to taktyka. Chelsea gra trzema środkowymi obrońcami i dwoma wahadłowymi bocznymi. Wygląda na to, że na Premier League ten pomysł pasuje idealnie.

Wszystko zaczęło się zgodnie z planem – trzy zwycięstwa w sierpniu. Wyglądało, że będzie dobrze. Potem przyszedł wrzesień, a w nim najpierw przydarzył się remis ze słabiutką Swansea (2-2), a następnie dwie porażki w prestiżowych starciach z Liverpoolem (1-2 na Stamford Bridge) i Arsenalem (0-3). Wyglądało na to, że coś jest nie tak, że to jednak jeszcze nie to.

Jednak okazało się, że to był koniec błędów Chelsea i zarazem początek wspaniałej passy. The Blues wygrali kolejnych 11 spotkań w Premier League i wylądowali na jej szczycie. A nie mierzyli się z byle kim. W tym czasie ograli między innymi ekipę Mistrzów Anglii – Leicester 3-0, Manchester United 4-0, Everton 5-0, Tottenham 2-1 i City 3-1!!! W sobotę pokonali Crystal Palace skromnie bo tylko 1-0, ale liczą się kolejne 3 punkty. Posypały się też i nagrody. Chelsea jako pierwszy klub w historii najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii zdobył hattrick nagród: Menadżera Miesiąca (Conte), Zawodnika Miesiąca (Costa) i Gola Miesiąca (Pedro).

Dzięki temu Conte stał się pierwszym  w historii Premier League menadżerem, który zwyciężył w 14 z 17 pierwszych swoich meczach w lidze. Poprzedni rekord należał do nie byle kogo, bo do Carlo Ancelottiego, który w 2009 roku, również z Chelsea, zwyciężył w 13 z 17 spotkań po objęciu zespołu. Zespół już teraz wygrał więcej meczów niż w całych poprzednich rozgrywkach!

Co jest w Conte takiego wyjątkowego? Wydaje się, że przede wszystkim jest połączeniem twardego, wymagającego szkoleniowca z partnerem dla swoich podopiecznych. Zapytany o sukces swojej ekipy mówi:

mamy wspaniałą passę. Jednak słowa uznania należą się przede wszystkim moim zawodnikom, nie mnie. jestem zadowolony z poziomu jaki prezentujemy, ale uważam, że wciąż mamy rezerwy, że jest miejsce na poprawę. trzeba też pamiętać, że dzielą nas dwa mecze od osiągnięcia dopiero półmetka zmagań, a więc długa droga przed nami…

Włoch sprawił, że odnalazł się Pedro, odkurzył Victora Mosesa, który stał się u niego podstawowym zawodnikiem. No i najważniejsza sprawa. Potrafił dogadać się z Diego Costą, z czym na przykład miła ogromny problem Jose Mourinho. Reprezentant Hiszpanii odwdzięcza się w najlepszy dla piłkarza sposób, strzelając gola za golem. Obecnie ma ich na koncie 13 czyli o jednego więcej niż w poprzednich rozgrywkach. Sam zawodnik chwali sobie współpracę z nowym menadżerem:

conte to twardy trener. musimy dokładnie przestrzegać rozpisanych przez sztab diet. są też miejsca na odstępstwa. mamy na przykład pozwolenie na napicie się piwa czy coli, ale jeden warunek – bezpośrednio po meczu i oczywiście tylko jedno, nie więcej.

Swoje słowa Costa udokumentował zdjęciami:

Za Chelsea przemawia również statystyka. Na pewno będą liderem na święta, a stara prawda w Premier League mówi:

zespół, który prowadzi w lidze na boże narodzenie i nowy rok, cieszy się z mistrzostwa na koniec sezonu…

Jak będzie? Nic nie jest przesądzone, ale druga część sezonu zapowiada się ekscytująco. Jest jeszcze niesamowity Liverpool z szalejącym przy linii Kloppem, ostatniego słowa nie powiedział Guardiola i jego City. United chyba jest za daleko, a Arsenal… pewnie będzie czwarty…