
Po fatalnym występie w finale Ligi Mistrzów Loris Karius nie ukrywał, że jego błędy kosztowały Liverpool tytuł i przepraszał wszystkich piłkarzy oraz kibiców “The Reds”.
24-latek w zakończonym sezonie skorzystał z kiepskiej formy Simona Mignoleta i stał się pierwszym bramkarzem Liverpoolu. Jurgen Klopp był zadowolony z postawy swojego rodaka, czemu trudno się dziwić, bowiem w 32 rozegranych spotkaniach zachował 16 czystych kont. Niestety, w przypadku golkipera dobre rozgrywki może zaprzepaścić jeden mecz i tak było tym razem – w finale Ligi Mistrzów Loris Karius popełnił dwa katastrofalne błędy, które miały ewidentny wpływ na wynik meczu:
– Teraz już nic nie czuję. Przegrałem mojej drużynie finał Ligi Mistrzów i bardzo mi przykro. Gdybym tylko mógł cofnąć się w czasie, zrobiłbym to. Przykro mi z powodu tego, że zawiodłem drużynę. Te bramki kosztowały nas tytuł, Przepraszam wszystkich, zespół i cały klub.
Karius Kiełpinem-Ullreichem i Jojką w jednym #UCLfinal pic.twitter.com/lnKEZT7yFy
— Hubert Michnowicz (@HubertMichno) May 26, 2018
Loris Karius zdradził także, co działo się w szatni Liverpoolu po ostatnim gwizdku arbitra i skomentował swoją interwencję przy drugiej bramce Garetha Bale'a:
– Przy strzale Bale'a chciałem złapać piłkę. Powinienem być bardziej ostrożny i wybić ją poza boisko. Źle osądziłem to uderzenie i przez to futbolówka wpadła do bramki. Po meczu wszyscy oczywiście próbowali podnieść mnie na duchu, ale w szatni panowała ogólna cisza, wszyscy byliśmy bardzo rozczarowani. Trochę nam to zajmie, zanim zapomnimy o tym spotkaniu.
Mistrzostwa świata rozpoczną się już 14 czerwca, a według oferty przygotowanej przez bukmachera LvBet jego największym faworytem są Niemcy i Brazylijczycy, których triumf wyceniany jest na 5,50. Kolejni na liście są Francuzi, na których wygraną kurs wynosi 7,00.