Fantasy Premier League

Czekaliśmy i się doczekaliśmy. Pierwszy weekend z Fantasy Premier League za nami. Faworyci nie zawiedli, a większość menadżerów zaczęła kolejkę z przytupem. Sprawdźcie nasze pięć wniosków po meczach pierwszej rundy spotkań.

Kliknij TUTAJ i dołącz do ligi GOL.PL – do wygrania koszulka wybranego klubu Premier League!

W United raczej bez zmian

Manchester United zaczął sezon od zwycięstwa nad Leicester City, ale pod kątem Fantasy Premier League wysnuliśmy jeden wniosek. Transfer Freda (6.0) powinien uwolnić Pogbę (8.0) od zadań defensywnych i ten powinien stać się zawodnikiem, którego pamiętamy z Juventusu. 8 milionów za pomocnika z topowej drużyny, który może dziurawić siatkę przeciwnika co kolejkę? Bierzemy. Dodatkowo Francuz dostał rzuty karne, ale sprawę może zepsuć konflikt. Gracz Czerwonych Diabłów po meczu powiedział: There are things that I cannot say, otherwise I will get fined. Słabo.

Blado wypadł Alexis Sanchez (10.5), Chilijczyk miał za zadanie rozgrywać piłkę, ale stworzył swoim kolegom zaledwie cztery szanse. Pułapką może być także Luke Shaw (5.0). Anglik pomimo bramki zagrał słabe spotkanie, nie wykonał ani jednej wrzutki w pole karne i wykreował tylko jedną okazję do strzelenia gola. Na podobnym poziomie zaprezentował się Darmian (5.0) i obaj w niedługim czasie mogą stracić miejsce w podstawowym składzie. Na plus na pewno środkowi obrońcy. Duet Bailly (5.5) – Lindelof (5.0) prezentował się naprawdę nieźle i znając zamiłowanie Mourinho do murowania mogą się okazać strzałem w samą dziesiątkę.

Klątwa Harry'ego Kane'a trwa

Król strzelców mundialu jest w beznadziejnej formie i w spotkaniu z Newcastle oddał zaledwie dwa niecelne strzały. Po zawodniku za 12.5 miliona spodziewamy się o wiele więcej i na razie nie ma żadnego logicznego argumentu, który przemawiałby za jego kupnem. Poza tym wiadomo, że jest sierpień, w którym Harrym nie strzela zbyt wielu bramek. Z dobrej strony z kolei zaprezentowali się Alli (9.0) i Eriksen (9.5), którzy ciągnęli ofensywną grę Kogutów. Z tej mąki może być chleb. Szczególnie, że w następnej kolejce zagrają już z Fulham.

Fajnie za to zaprezentowało się Newcastle, gdzie Rafa Benitez musi odwalać kawał niezłej roboty. Sroki zagrały bardzo ładną piłkę i gdy tylko skończy im się morderczy kalendarz, to można pomyśleć nad zawodnikami hiszpańskiego trenerio, czyli gdzieś tak w okolicach końca września.

Nudne i przewidywalne 0 – 0

Czego spodziewaliśmy się po meczu Southapmton z Burnley? Nudnego meczu bez bramek i właśnie taki dostaliśmy. Dużo osób radośnie wrzucało do składu defensywnych zawodników The Clarets i Świętych i się na tym nie przejechało. Obie ekipy spełniły nasze oczekiwania, a my mogliśmy doliczać kolejne sześć punktów za czyste konto do naszej punktacji. Warto pochylić się nad McCarthy’m (4.5), który zaliczył sześć interwencji, dostał maksymalny bonus i skończył kolejkę z jedenastoma punktami. Do obserwacji.

LvBet bonus 20 zł

W Liverpoolu jest moc

West Ham wzmocnił kadrę, więc łatwe i gładkie zwycięstwo The Reds nie było takie oczywiste. Szczególnie, że Młoty miały kim postraszyć z przodu – a dalej nie wiemy, czy można już zaufać obronie Liverpoolu – a z tyłu na papierze nie wyglądało to też tak tragicznie. W londyńskiej ekipie zawiódł dosłownie każdy, oprócz Łukasza Fabiańskiego (4.5). Polak udowodnił, że w tym sezonie znowu będzie nam dostarczał punkty za ilość wykonanych obron. Szkoda tylko, że z niepoukładanej defensywy trafił znowu do takiej samej.

Liverpool udowodnił swoje ambicje. Nie zaliczył falstartu i spokojnie ograł ekipę Manuela Pellegriniego. Kogo można by wyróżnić? Szczerze powiedziawszy, to praktycznie cały skład. Imponował Keita, który na boisku biegał tak, że byliśmy już pewni, że za chwilę wypluje płuca. Niesamowite ile on ma energii. Dzięki temu ofensywne trio The Reds może jeszcze bardziej skupić się na ataku. Błysnął szczególnie Sadio Mane (9.5), który udowodnił dobrą dyspozycję z okresu przygotowawczego. Aha. Gra bez Robertsona (6.0) może być zabójcza, to jest potencjał na dwucyfrową liczbę asyst.

W Manchesterze City po staremu

Tak, Obywatele zagrali swój klasyczny mecz i nie dali żadnych szans Kanonierom. My już ostrzymy sobie zęby na pojedynek City z Liverpoolem, który może być ozdobą całego sezonu. To już w 8. kolejce!

Na kogo zwrócić uwagę w Fantasy Premier League? Benjamin Mendy (6.0) biegał wyżej niż swego czasu Marcos Alonso (6.5), a pamiętajmy, że ekipa Katalończyka gra w zaledwie czteroosobowym bloku defensywnym. Gubił się w defensywie, ale z przodu robił tyle zamieszania, że potencjał na asysty jest porównywalny z tym Robertsona. Warto zastanowić się nad Bernardo Silvą (7.5), który w tym sezonie ma powoli przejmować schedę po innym zawodniku o takim samym nazwisku. Pomocnik za 7.5 z machiny Guardioli może być hitem tego sezonu. Blado wypadli Aguero (11.0) i Mahrez (9.0), a o zmianie Jesusa (10.5) chcemy jak najszybciej zapomnieć.

Arsenal? Wysiadamy z tego pociągu. Przynajmniej do trzeciej kolejki, kiedy przed zawodnikami Emery’ego pojawi się zielona autostrada. Lacazette powinien częściej zaczynać mecze od pierwszego gwizdka. Francuz pojawił się na boisku i w ofensywie Kanonierów w końcu coś ruszyło.

Jak podobają się Wam nasze składy? Kogo Wy macie w swoich zespołach? Pochwalcie się w komentarzach na naszym profilu na Facebooku i nie zapomnijcie dołączyć do ligi!


BONUS 100% DO 1000 PLN

LVbet bonus

  1. Zarejestruj konto na LVbet za pośrednictwem Gol.pl!
  2. Dokonaj depozytu minimum 100 PLN.
  3. Odbierz równowartość nawet 1000 PLN.
  4. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.