
Arkadiusz Malarz po zdobyciu tytułu mistrza Polski emocjonalnie podsumował zakończony sezon i bardzo trudny rok w swoim życiu. Nie zabrakło pięknych słów i łez wzruszenia.
Ostatnie miesiące były niezwykle trudne dla bramkarza Legii. W niedługim odstępie czasu zmarły mamy Arkadiusza Malarza oraz jego żony, a niemal miesiąc oboje brali udział w śmiertelnym wypadku drogowym, po którym na rękach doświadczonego golkipera odeszły dwie osoby. Nic więc dziwnego, że po szczęśliwym zakończeniu sezonu były gracz między innymi GKS-u Bełchatów w emocjonujący sposób podsumował kilka ostatnich miesięcy:
– Zdobyliśmy dublet tak jak zakładaliśmy, chociaż było nam ciężko przez cały sezon. Płaczę ze szczęścia, dlatego, że dotrzymałem słowa moim mamom. Ten dublet jest dla nich. To był najtrudniejszy rok w moim życiu, nie tylko sportowym, ale i prywatnym. Musiałem zebrać dużo sił w sobie, żeby to wszystko ogarnąć, ale udało mi się. Dziś możemy cieszyć się z mistrzostwa Polski.
Malarz uderza w patos, płacze na antenie i opowiada o trudnych chwilach w tym sezonie. Nagle zza pleców wyskakuje Cierzniak i rzuca kurwami. Atmosfera piłkarskiego kuriozum utrzymuje się nawet po zakończeniu rozgrywek. pic.twitter.com/SLGpxxL8G0
— Konrad Mazur (@KonradMazur89) May 20, 2018
Nawet w niezwykle trudnych chwilach Arkadiusz Malarz się nie poddał i mimo osobistej tragedii opuścił tylko jeden trening w roku. 37-latek potrafił zostawić problemy poza boiskiem i w całym sezonie zanotował 17 czystych kont, a jego fenomenalna dyspozycja sprawiła, że “Wojskowi” mieli szansę powalczyć o mistrzostwo Polski. Przypomnijmy, że kontrakt doświadczonego bramkarza obowiązuje do 30 czerwca 2019 roku, ale jeżeli jego dyspozycja wciąż będzie na takim poziomie, to spodziewamy się, że umowa zostanie przedłużona.
Dla ciebie Mamusiu moja kochana te Mistrzostwo , obiecałem i dotrzymałem słowa. Kocham i tęsknie ❤️ pic.twitter.com/rZwFVENLKI
— Arkadiusz Malarz (@ArkadiuszMalarz) May 20, 2018